Woda

Moja miseczka na wodę jest zawsze pełna, ale niekoniecznie smakuje tak jak bym chciał. Człowieki wymieniają ją raz dziennie, to za rzadko jak na moje standardy. Nie boję się głośno komunikować niezadowolenia, ale oni nie kumają. Jakaś lekcja kociego języka by się przydała, czy coś.

W chwili głębokiej zadumy zrozumiałem, że miska z woda jest dobra dla szczekaczy, nie dla Ragdolla z klasą. Postanowiłem pić wodę ze źródła, czyli tego wystającego metalowego podajnika:

 

 

Zimna, bez dodatku śliny czy resztek karmy, za to z chrupiącymi kawałkami kamienia (we Wrocławiu tego nie brakuje). Mrrrrrrrr… dodatkowy masaż i ostrzałka dla języczka! Człowieki prychają widząc moje codzienne rytuały, ale ja się nie przejmuję i zaspokajam swoje pragnienia. Oni sami podsunęli mi ten pomysł przenosząc miskę do łazienki. Co poradzę, że uwielbiam wywracać miseczkę do góry nogami. Przecież w ten sposób pomagam umyć podłogi, dlaczego nikt mi nie podziękował?

 

Jak więc zdobyć więcej świeżej wody? Usiąść koło wanny jak człowiek tam siedzi, wystawić łapkę i pozwolić ją polać. Zlizać wodę i znów wystawić łapkę. Przyjemne z pożytecznym, bo i futerko odświeżone. Człowieki się cieszą, a ja korzystam! Sprawdzone, polecam.

 

Mrau! Chester

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *